warsztaty gitarowe woodstockCzy droga do grania na gitarze w sposób interesujący dla słuchacza musi być długa, wyczerpująca i pełna bólu? Otóż nie. Granie na gitarze może być prostsze niż myślicie.

Zastosowanie fingerstylowych tricków i odejście od tradycyjnego, klasycznego grania ułatwi i przyspieszy dojście do rezultatów, których mogą pozazdrościć wam przyjaciele, znajomi i nie tylko. Szansę na zapoznanie się ze stwarzającą nowe możliwości techniką fingerstyle dają Frikolekcje – darmowe lekcje gry na gitarze – które ściągają co roku pasjonatów gitary na wzgórze Akademii Sztuk Przepięknych Przystanku Woodstock. W tegorocznych wzięło udział ponad 320 miłośników gitary (nie licząc tych, którzy obserwowali zajęcia uważając, że nie są dość wprawni by sięgnąć po Frikoszkolny instrument).

Czy wiesz, że:

  • gdyby każdy z uczniów tegorocznych Frikolekcji, jeden po drugim, zagrał i zaśpiewał od początku do końca „Whisky” Dżemu lub „Nothing Else Matters” Metalliki to graliby łącznie 27 godzin bez przerwy?
  • gdyby wszyscy uczniowie tegorocznych Frikolekcji wzięli się za ręce i utworzyli koło, miałoby średnicę z górą 150 m – bez problemu otoczyliby pierścieniem katowicki Spodek, poznańską Arenę, O2 World w Berlinie czy Londyński Royal Albert Hall?
  • gdyby stanęli jeden na drugim, powstałaby wieża dwukrotnie wyższa od warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki, wyższa od Empire State Building, prawie tak wysoka jak Chicago Spire?

Każdego z czterech dni Frikolekcji (trwały o dzień dłużej niż Przystanek Woodstock bo zwykliśmy je rozpoczynać w dzień poprzedzający jego otwarcie) odbywały się trzy półtoragodzinne lekcje dla osób posiadających podstawowe gitarowe umiejętności. Znajomość podstawowych chwytów i rozłożenia dźwięków na gryfie gitary była wystarczająca. Uczniowie grali na naszych gitarach. Przywieźliśmy ich tym razem 26 (w tym jedną leworęczną), ale adeptów sztuki gitarowej było zazwyczaj więcej – dołączały osoby, które przybyły na Woodstock ze swoimi własnymi instrumentami.

Zadziwiło nas zaangażowanie naszych wychowanków przebijających się przez zasady stylu fingerstyle. Odpuszczali sobie atrakcje spotkań z ciekawymi ludźmi czy błotnych kąpieli, rezygnowali z cennych chwil porannego snu (zaczynaliśmy o 10:00).

Czy fingerstyle nie jest za trudny dla zwykłego człowieka? Czy żeby grać fingerstyle trzeba być zapamiętałym kujonem żyjącym na marginesie codzienności? Czy tylko osoby korzystające z naszych instrumentów w przerwach między lekcjami grające ogniskowe przeboje były tymi, które czerpały czystą radość z prostego grania?

Okazuje się, że nie. Nasi nauczyciele pokazali, że fingerstyle jest prosty a zastosowanie jego elementów już na początkowym etapie nauki gry na gitarze ułatwia i przyspiesza osiągnięcie satysfakcjonujących rezultatów.

Robert Kordylewski pokazał jak zagrać bluesa na jednym (!) akordzie. I to w sposób nie nużący słuchacza. Jest to możliwe, tak grał przecież John Lee Hooker. Na jednym akordzie oparty jest piękny utwór Milesa Davisa „Jean-Pierre”. Zabawa rytmem, akcentowanie, synkopa, dynamika, banalnie proste do zagrania, ale intrygujące słuchacza zagrywki – Robert pokazał, że zabawa tymi elementami nie ma końca i że przyciąga słuchaczy jak magnes.

Adam Palma poszedł tym samym tropem i zajął się także tzw. biciami. Początkujący gitarzyści grający akordami nużą i nudzą nie tyle uderzając w struny co rytmicznie głaszcząc je w jednostajny i monotonny sposób. Skorzystanie ze wskazówek Adama w kwestii ożywienia i zrytmizowania akompaniamentu dzięki zróżnicowanym uderzeniom i kontrolowanemu tłumieniu strun pozwoliło im w wyniku uzyskać nasycony energią, porywający słuchacza i roztańczony akompaniament.

Co więcej Adam przedstawił fingerstyle jako metodę na uproszczenie i ułatwienie życia gitarzysty. Pokazał, że grać na gitarze jest łatwiej niż nam się wydaje. Wystarczy zrezygnować z niektórych tradycyjnych metod gry mających swe źródła w grze klasycznej. Od dziś koniec z chwytami barowymi – one tylko męczą i zadają ból ograniczając przy tym ruchliwość lewej reki. Adam pokazał jak zastąpić je prostszymi chwytami z użyciem kciuka (!). Jak się okazało do złapania znanych akordów-killerów (np. f-dur – brrrr) wystarczą w zupełności dwa palce które do tego niekoniecznie muszą być mocne i długie.

Piotr Szumlas, młody, gruntownie wykształcony gitarzysta dopiero poszukuje swojej własnej drogi i w tym okazał się niezwykle bliski uczniom Frikolekcji. Zasugerował im to, co powinno być zaczynem na którym może wyrosnąć indywidualność – studiowanie i naśladowanie dokonań wielkich poprzedników.

Wśród kompozycji których elementy poddał gruntownej analizie znalazł się utwór „Drifting”Andy’ego McKee.

To był strzał w dziesiątkę – nikt nigdy jeszcze na Frikolekcjach nie zmierzył się z techniką tappingu! Wskazówki Piotra pokazały uczniom, że rzeczy niemożliwe z pozoru do zagrania są w zasięgu ich możliwości. O tym jak duże zainteresowanie wzbudził Piotr świadczyła liczba uczniów ćwiczących elementy „Drifting” w trakcie przerw w lekcjach, a także – na Woodstockowym polu namiotowym.

W przerwach między lekcjami każdy kto chciał mógł pograć na naszych akustykach. Pojawiały się także osoby śpiewające przy akompaniamencie gitary. Przerwom – jak to zwykle bywa w szkole – towarzyszyła atmosfera dobrej zabawy.

Oby taka właśnie atmosfera towarzyszyła wam cały czas aż do następnego Przystanku Woodstock, do końca świata i jeden dzień dłużej.

Do zobaczenia za rok!

Share